Bardzo spóźnieni ulubieńcy maja

Kilka dni wolnego oraz piękna pogoda sprawiły, że moi majowi ulubieńcy są mocno spóźnieni ale nadal aktualni, więc zapraszam do czytania.

Zacznę od pomadki Estee Lauder, o której już pisałam tutaj. Uwielbiam kolor, uwielbiam jakość, uwielbiam jak się utrzymuję na ustach nie mam jej nic do zarzucenia same ochy i achy. Zerknijcie na nią koniecznie.

Kolejny produkt do ust to matowa pomadka firmy Bourjois w kolorze 10 Don’t pink of it! Bardzo długo zwlekałam z kupnem tej pomadki. Wydawało mi się, że taki efekt na ustach to nie dla mnie. Ale po pierwszej aplikacji wręcz się zakochałam, a do tego trwałość o której wszyscy mówią i która u mnie również się potwierdziła. Kolor nr 10 jest cudowny na co dzień, delikatny i wydaję mi się, że jest też bardzo uniwersalny.

Jeśli chodzi o makijaż oczu, już wcześniej wspominałam, że kocham color tattoo z Maybelline. Na odcień Nude pink, polowałam już od czasu kiedy zaobczyłam go u Marty z UrbanStateofMind. Nie używałam go przez cały miesiąc, ale od kiedy go mam wręcz co dziennie. Jest bardzo delikatny, takie niby nic czyli to co ja lubię. Wydaję mi się tylko, że cienie matowe z serii color tattoo są delikatnie gorsze jeśli chodzi o utrzymywanie na powiece niż ich bracia.

Z kolorówki została już tylko kredka do brwi firmy catrice, która świetnie wygląda i moim zdaniem jest łatwa w użyciu. Dużym plusem na pewno jest kolor, który nie jest ani jakąś pomarańczą ani jakimś ciepłym brązem. Niestety szybko się zużywa, ale za tą cenę nie będę narzekać.

A teraz czas na pielęgnację. Krem firmy Uriage to moje odkrycie o którym mam zamiar napisać, więcej w osobnym poście. Przeznaczony jest dla skóry suchej i rzeczywiście świetnie nawilża, a przy tym w miarę szybko się wchłania. Dzięki niemu mój problem swędzącej skóry już prawie znikł. Także polecam, jeśli ktoś jest wrażliwym sucharkiem.

Już ostatni produkt w tym poście, czyli Skin Perfection Serum z L’oreala. Na wstępie zaznaczę, że serum ma w składzie alkohol i miałam sporę obawy, że zrobi mojej skórze krzywdę. Tymczasem skóra jest wygładzona i taka bardziej jędrna, aż chce się ją dotykać. Bardzo szybko się wchłania i nadaję się pod makijaż. W składzie ma też silikony, ale mam to w nosie bo mam wrażenie, że moja cera po dłuższym już używaniu tego produktu wygląda o wiele zdrowiej i lepiej.

To by było wszystko. Po troszku o wszystkim. Jakby któryś z produktów interesował was bardziej to dajcie znać. Mam nadzieję, że miło spędziłyście wolny czas.

Podziel się wpisem