Bardzo spóźnieni (jak zwykle) ulubieńcy listopada

Jeżeli jesteście ciekawe czego namiętnie używałam w listopadzie to zapraszam do lektury.

Resibo, catrice, loreal Golden Rose

Zanim zacznę pisać na temat to chciałam się czymś z Wam podzielić. Nie będzie to jakiś głęboki wywód tylko, że tak to ujmę kolokwialnie zwykłe marudzenie. Czy tylko ja mam problem z tym, żeby usiąść i napisać porządnego posta przy takiej pogodzie? Już nie wspomnę o robieniu zdjęć. Normalnie sprawia mi to ogromną przyjemność, ale chwilowo nawet rano jest tak ciemno, że się poddaje. Napisałam to co miałam i teraz jest mi znacznie lepiej.

resibo, loreal, catrice, golden rose,

Pierwszym ulubieńcem, który chciałam Wam pokazać jest krem odżywczy polskiej marki Resibo. Mam cerę suchą i naczynkową, kremu używam na noc, a rano wstaje z bardzo mocno nawilżoną, odżywioną skórą. Mam też wrażenie jakbym się o wiele mniej czerwieniła. Krem ma świetny skład co mojej skórze dotychczas nie zawsze się podobało. Nadmiar natury jakoś jej nie podchodził w tym przypadku jest bomba. Do tego jest też bardzo wydajny. Jedyne co do końca nie wpisuje się w moje gusta to zapach, ale nie czuć go długo, a działanie jest naprawdę świetne. Jak mi się skończy na pewno kupię kolejne opakowanie.

resibo, loreal, catrice, golden rose

Kolejnym ulubieńcem jest Liquid Camouflage firmy Catrice. Zleciałam za nim chyba pół miasta. Wszędzie był wyprzedany, w końcu go dorwałam i używam namiętnie, codziennie, bez przerwy. Nie jest to może najlżejszy korektor jakiego używałam, ale jego krycie jest bajeczne. Zasinienia pod oczami czy też zaczerwienia nie mają z nim szans. Świetnie się trzyma, nic się nie roluję i jest tani. Ma dość mocny zapach, który mi osobiście nie przeszkadza zupełnie, ale mogą być nosy którym się on nie spodoba. Co tu dużo pisać polecam ten korektor z czystego serca, ale tylko tym którzy naprawdę potrzebują mocniejszego krycia, bo na „delikatne” zasinienia wydaje mi się on za mocny.

resibo, loreal, golden rose, catrice

Golden Rose Matte Lipstick Crayon w odcieniu 10, to kolejny produkt warty grzechu. Naczytałam się o nim tyle dobrego, że wydawał mi się nawet zbyt wyidealizowany. Po tym jak sama go kupiłam zrozumiałam dlaczego i nie mam mu absolutnie nic do zarzucenia. Piękny odcień, piękne wykończenie, niska cena, nie zbiera się i u mnie nawet całkiem długo się utrzymuje. Po prostu ideał.

resibo, loreal, golden rose, catrice

Oj tak działo się. W trakcie mojej blogowej przerwy, mój ukochany tusz 2000 Calorie z MF wylądował w koszu. Kto by pomyślał, że tusz z Loreala i to z serii Volume Million – której do tej pory bardzo nie lubiłam – zdetronizuje mojego MF. Mowa o Volume Million So Couture So black. Używam go już dość długo i jestem oczarowana. Mam w planach pokazać go Wam na rzęsach, bo to powie wszystko za siebie.

To by było na tyle, nie chce się bardziej rozpisywać bo planuje również zrobić post o ulubieńcach roku. Wczoraj taki post czytałam na blogu Iwony iwonagold   (którego Wam bardzo polecam) i bardzo mi się spodobał.

Dajcie znać czy używałyście może któregoś z moich ulubieńców?

Buziaki
PATA
Podziel się wpisem