Co sądze o sekretach koreanek, czyli kilka słów o książce

Dzisiaj będzie kilka słów o książce Charlotte Cho Sekrety urody Koreanek, która ostatnio szturmem przewinęła się przez wiele blogów.
Sekrety urody koreanek, książka, recenzja beautypediapatt

Pozycja mocno odbiega od tego co czytam normalnie. Generalnie też nie jestem fanką jakichkolwiek poradników, ale nie pozostaję obojętna gdy piszą o niej wszyscy naokoło. Szczęśliwym trafem udało mi się ją wygrać w rozdaniu na blogu Eweliny KLIK. Jeszcze raz Ci dziękuje. 
Sekrety urody koreanek, książka, recenzja beautypediapatt
Jak może wiecie dość mocno interesuję się azjatyckim podejściem do pielęgnacji, a przede wszystkim azjatyckimi kremami BB. Nie zrozumcie mnie opacznie, bo nie mam nawet jednego azjatyckiego produktu do pielęgnacji twarzy, ale staram się wykorzystać ich zamysł do tego jak powinna ona wyglądać. Kremy BB to inna bajka, bo ich już miałam sporo…
Sekrety urody koreanek, książka, recenzja beautypediapatt
Książka napisana jest bardzo łatwym językiem nie sądzę, żeby komukolwiek sprawiał kłopoty. Do tego strona wizualna również wypada bardzo fajnie chociaż bardzo słodko. Patrząc na okładkę zaraz przychodzi mi namyśl Hello Kitty, chociaż nie wiem czy to wytwór typowo koreański. Mamy też non stop przewijające się obrazki, które bardzo fajnie i z humorem wieńczą to co autorka chce nam przekazać. Jedyne do czego bym się przyczepiła to do jakości papieru, no ale oczywiście nie przeszkadza on w lekturze.
Sekrety urody koreanek, książka, recenzja beautypediapatt
Charllote Cho przy okazji opisywania koreańskich rytuałów wprowadza nas również we własne życie. Taka jakby forma pamiętnika. Rodzice Charlotte wyemigrowali, dlatego też autorka przez większość życia mieszkała w Ameryce. Jej związana z pracą przeprowadzka do Azji  otworzyła jej okno na nowy świat. Świat pielęgnacji. Z początkowego dystansu rozwija się ogromne przywiązanie do odpowiedniej pielęgnacji. Dzięki tym z humorem opisanym przeżyciom poczułam się zainspirowana do zmian w mojej pielęgnacji. W sumie to właśnie dzięki wplecionemu życiorysowi nie czuję się aż tak bardzo, że to taki wiecie sztywny poradnik: zrób to, zrób tamto. 
Sekrety urody koreanek, książka, recenzja beautypediapatt
W książce zawarte jest oczywiście dużo ciekawych informacji. Przyznaje, że sporo rzeczy wiedziałam, ale znalazłam dla siebie także sporo ciekawostek o których pisać nie będę żeby wszystkiego nie zdradzić. Fajnie jest też czytać o tym, że dzieciom od najmłodszych lat wpaja się dbania o swoją skórę. Coś czego u nas ewidentnie brakuje. Większość czeka aż będzie się mogła malować i przykryć to co „przeszkadza’ grubą warstwą tynku, a dla Koreanek najważniejsza jest pielęgnacja. Nie są ważne marki tylko to jak nasza skóra reaguję, jak wygląda po użyciu jakiegoś produktu. Mi osobiście bardzo spodobały się jeszcze tabelki w których opisane są składniki pielęgnacyjne.
Sekrety urody koreanek, książka, recenzja beautypediapatt
 
Na sam koniec mogę powiedzieć, że jest to jeden z niewielu poradników, który bardzo przypadł mi do gustu. Szczególnie podobało mi się humorystyczne podejście, wplecioną historia no i oczywiście ciekawostki. Nie twierdzę, że obalę teraz całą swoją pielęgnacje, ale postaram się ją troszeczkę pozmieniać, bo książka zainspirowała mnie do małych zmian.
 Czytujecie poradniki? Ciekawa jestem też czy czytałyście Sekrety Koreanek ?
Podziel się wpisem