Jakich błędów nie popełniać przy manicure hybrydowym?

Już prawie miesiąc temu pojawił się post o mojej pierwszej hybrydzie i błędach, które popełniłam podczas jej wykonania. Zadałam w tym poście masę pytań i otrzymała od Was tyle świetnych rad, że oprócz przetestowania ich na sobie postanowiłam je tu wszystkie wypisać. Post ten powstaje także nie tylko dzięki mojej nauce na błędach, ale dzięki Wam i Waszym poradom. Mam nadzieję, że dzięki zebraniu tych wszystkich wiadomości do „kupy”, niektórzy łatwiej znajdą odpowiedzi na nurtujące pytanie: Jakich błędów nie popełniać przy manicure hybrydowym.

Jakich błędów nie popełniać przy manicure hybrydowym?
Na wstępie chciałabym napisać, że nadal nie jest idealnie, bo brakuje mi wprawy, ale powoli widzę własne błędy i staram się na nich uczyć. Najgorzej wypadają moje strasznie suche skórki. Nie wiem czy je delikatnie wycinać? Krem do rąk niestety nie daje rady, a trochę boje się wycinania. Zobaczymy. W tej kwestii na pewno muszą nastąpić jakieś zmiany.
Jakich błędów nie popełniać przy manicure hybrydowym?
Na zdjęciu powyżej widać moją pierwszą hybrydę. Można doskonale zaobserwować jakie błędy popełniłam i jakie miało to konsekwencję.

Jakich błędów nie popełniać przy manicure hybrydowym?

Rzeczy, których absolutnie nie wolno robić przy hybrydzie:

1. Główna zasadą, która sobie powtarzam za każdym razem to nakładanie cienkich warstw. Kiedy są za grube o wiele trudniej jest odpowiednio je utwardzić, lakier w konsekwencji może być taki „gumowaty”. Lakier hybrydowy sam w sobie jest plastyczny, ale nie mylmy tego z odkształcająca i marszczącą się gumą. Trzeba po prostu wbić sobie do głowy, że warstwy mają być cienkie.
2. Po drugie jeśli nałożymy zbyt dużą ilość lakieru hybrydowego to zaczyna nam się rozlewać po skórkach (oczywiście rozlewa się też gdy malujemy niepoprawnie bądź niewprawioną ręką). Jak rozleje się po skórce, a my tego nie naprawimy i włożymy palce pod lampę to katastrofa murowana. W ten sposób utrwalona hybryda pięknie odchodzi, a nie o to nam chodzi.
3. Jak widać po moim ubytku na palcu wskazującym oraz delikatnie odstającym lakierze na placu środkowym nie zabezpieczyłam wolnego brzegu. Jak się dowiedziałam od Was i po własnych próbach jest to kardynalny błąd. Przy każdej warstwie (baza, kolor, top) lakier przeciągamy na sam czubek paznokcia i delikatnie zaciągamy pod spód tworząc zakłądkę. Mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi.
4. Jeśli dobrze się przyjrzycie na górze moich paznokci hybryda również odstaje i tu pojawia się kolejny problem, czyli nieusunięte skórki. Oczywiście tego nie zrobiłam, a ważne jest by się ich pozbyć żeby hybryda mogła się lepiej trzymać.
Przy kilku kolejnych podejściach użyłam preparatu z Sally Hansen, który świetnie mi te skórki usunął. Pamiętajcie tylko żeby umyć ręce po użyciu preparatu do usunięcia skórek, bo jego resztki mogą spowodować, że hybryda będzie się słabiej trzymać.
5. Kolejnym ważnym krokiem jest odpowiednie zmatowienie płytki. W tym celu używamy oczywiście bloczka. Dzięki Wam zakupiłam również primer kwasowy (dostępny jest również bezkwasowy, koszt około 15zł), który niesamowicie poprawił przyczepność hybrydy. Po zmatowieniu bloczkiem na każdy paznokieć nakładam primer, który jakby wsiąka w paznokieć i pozostawia go matowym. Następnie nakładam bazę itd.
6. Chciałam jeszcze napisać, że jasne kolory z reguły utwardzają się szybciej/lepiej niż ciemne.
Jakich błędów nie popełniać przy manicure hybrydowym?

Nauka trwa…

Mam nadzieję, że na podstawie tego co napisałam będziecie wiedziały jakich błędów nie popełniać przy manicure hybrydowym. Na tym zdjęciu widzicie moją trzecią hybrydę ( drugiej niestety nie uwieczniłam). Mam nadzieję, że widzicie postępy, bo ja widzę choćby przez to, że trzyma się już dłużej niż ta pierwsza. Moim największym problemem są suche skórki i czasem mam problem z dobrym zabezpieczeniem brzegu. Maluje to miejsce, ale hybrydy na nim nie ma. Problem w tej kwestii mam również gdy maluje strasznie krótkie paznokcie mojej mamy, bo kiedy próbuje pomalować hybrydę na zakładkę to wylewa mi się ona pod paznokieć.
Jestem bardzo ciekawa czy zauważyłyście postępy ?
P.S. Chciałam też napisać, że strasznie cieszy mnie fakt, że tyle osób starało się pomóc. Idealnie pokazuje to, że blogi to nie tylko miejsca „sprzedawania” produktów, ale miejsca w których można nabyć masę wiedzy i poznać wspaniałe, bezinteresowne osoby. Wiem, że niektórzy postrzegają blogosferę bardzo negatywnie, ale ja zdecydowanie nie mogę tego powiedzieć.
Późniejsze wpisy, które mogą Cię zainteresować:
Podziel się wpisem