Nawilżający krem do twarzy Vianek, czyli naturalnie nie zawsze znaczy dobrze

Dzień dobry! Jakiś czas temu pisałam Wam o toniku do twarzy Vianek, który mnie bardzo miło zaskoczył. Wspomniałam wtedy też, że udało mi się wygrać na facebookowym profilu Vianka krem z tej samej serii, czyli nawilżający krem do twarzy Vianek. Byłam bardzo zadowolona, bo jakby nie patrzeć rzadko kiedy coś wygrywam i ochoczo zabrałam się do testów. Jak poszło…?
nawilżający krem do twarzy Vianek

 Nawilżający krem do twarzy Vianek

Obietnice

Mój egzemplarz to nawilżający krem do twarzy Vianek na dzień dla cery suchej i wrażliwej. Zawiera w swoim składzie klika humektantów m.in. mocznik i proteiny pszenicy, które najzwyczajniej w świecie zapobiegają utracie wilgoci. Olej z kiełków pszenicy i ekstrakty z liści mniszka lekarskiego mają chronić naszę skóre przed przedwczesnym starzeniem. Oprócz tego nasza cera ma być miękka i elastyczna. Do tego producent podkreśla, że krem stanowi świetną baze pod makijaż…
nawilżający krem do twarzy Vianek

Opakowanie

Opakowanie jest proste i bardzo wygodne. Nie będę się rozpisywać o szacie graficznej, bo to jest kwestia gustu, a do tego kosmetyki firmy Vianek nie kosztują tyle żeby oczekiwać pięknych, szklanych opakowań (30zł/50ml). Chociaż mam wrażenie, że w porównaniu do nieco droższych kremów firmy Resibo to i szata graficzna i „małe” dodatki wypadają słabo. Najbardziej nie podoba mi się, że nie widać ile produktu zostało. Sama pompka działa bez zarzutu, wszystko jest higieniczne także teoretycznie nie ma co się czepiać.

Skład

nawilżający krem do twarzy Vianek

Nawilżający krem do twarzy Vianek – Działanie

Nawilżający krem do twarzy Vianek aplikuję codziennie rano na twarz i szczerze na początku wydawało mi się, że nawilża moją suchą, naczynkową skórę naprawdę dobrze, ale to pierwsze wrażenie szybko ustąpiło pewnemu zobojętnieniu. To chyba dobre słowo. Mam wrażenie, że czy go nałożę czy nie to nie widać, a przede wszystkim nie czuć żadnej różnicy. Moja skóra jest taka szara, pozbawiona blasku po użyciu tego specyfiku. Nie uczulił mnie co kremy o naturalnych składach mają do siebie, również mnie nie zapchał, ale nie zrobił też nic pozytywnego. Gdyby moja skóra nie była dobrze nawilżona po moim nocnym kremie to myślę, że była by to tragedia.
Najgorsze jest, że krem teoretycznie powinien dobrze działać jako baza pod makijaż i o ile z kremem BB BioEssence dawał radę, tak pod podkładem z Provoke Dr Ireny Eris robił mi kuku, czyli strasznie się rozwarstwiał. Ciężko mi to opisać, ale wygląda to jakby podkład na tym kremie się zważył. To samo działo się pod podkładem z Estee Lauder i troszkę mnie to do niego zraziło.
nawilżający krem do twarzy Vianek
Jak się domyślacie nie jestem z niego zadowolona. Strasznie dziwi mnie fakt, że tonik z tej samej serii świetnie spisuje się na mojej skórze, a krem już nie, ale co zrobić. To samo zresztą działo się u mnie po kremach z Syleco. No cóż będę dalej szukać ideału. Jeśli macie do polecenia jakiś fajny krem na dzień, najlepiej z SPF to jestem otwarta na wszelkie propozycję i te naturalne i „nienaturalne”.
P.S. Przypominam o rozdaniu clarinsowego olejku KLIK
Podziel się wpisem