Peeling kawowy Body Boom, który sprawił, że kawa wcale nie jest taka straszna

2017-08-08T21:32:15+00:00 niedziela, 19 Marzec, 2017|
Dzień dobry! Czy są tu miłośniczki kawy? Ja kawy szczerze nienawidzę. Nie lubię jej smaku, koloru, nie wspominając o zapachu. Jestem w pełni oddana różnym smakom herbat. W tym momencie możecie pomyśleć co za hipokrytka chce nam wlulić peeling kawowy, kiedy kawy nie lubi. Zgadza się. Napiszę Wam o najfajniejszym peelingu jakiego ostatnio używałam, który jakby nie patrzeć zawiera kawę i wcale nie powoduje we mnie uczucia obrzydzenia. Mowa o Peelingu kawowym Body Boom
peeling kawowy body boom

Peeling kawowy Body Boom efekty

Domowy peeling kawowy

Przepis na domowy peeling kawowy jest banalnie prosty i możemy go dowolnie zmieniać. Do sparzonej wrzątkiem mielonej kawy dodajemy oliwy z oliwek bądź oliwki dla dzieci lub nierafinowanego, tłoczonego na zimno oleju kokosowego i peeling gotowy. Możemy do tej mieszanki dodać miodu, który łagodzi stany zapalne i sprawia,że peeling jest łatwiejszy w obsłudze, bądź inne olejki. Tak naprawdę wersji jest sporo, a każda jest dobra i ma swoich zwolenników.
Niektórzy do własnego peelingu kawowego dodają cynamonu, który wspomaga kofeinę, ale niestety przez swoje właściwości często prowadzi do zaczerwienienia skóry i pojawienia się małych czerwonych „pajączków”.
Popularne jest również dodawanie skórki pomarańczy, która pięknie pachnie i chyba tym tropem poszła firma Body Boom…
Ja do tej pory zostawałam obojętna na wszystkie ochy i achy dotyczące peelingu kawowego, bo tak jak wspomniałam w moim jeszcze 24-letnim żywocie kawę piłam 2 razy i to tylko dlatego, że zostałam przymuszona, bo było mi słabo.

Kawa, kofeina-wpływ na skórę

Nie od dziś wiadomo, że kawa zawiera kofeinę, której działanie na naszą skórę jest fantastyczne. Kofeina to biologicznie aktywny składnik, który pobudza krążenie i dotlenia skórę dzięki czemu można go znaleźć w większości produktów antycellulitowych i wyszczuplających.
Czy pomoże leniwcom pozbyć się cellulitu całkowicie? No nie, bo odżywianie, sport i tryb życia niestety robią swoje, ale na pewno elastyczność i wygląd naszej skóry wspomagany peelingiem się poprawia.
peeling kawowy body boom

Peeling kawowy Body Boom

Tu na usta rzuca się pytanie czemu skusiłam się na peeling kawowy Body Boom? Najzwyczajniej w świecie zadziałała na mnie reklama i to Wasza. Na każdym blogu naczytałam się pozytywnych recenzji, a że jestem leniwa i nie chce mi się zrobić własnego to skusiłam się na gotowy.
Body Boom to polska firma, która wpadła na to, żeby sprzedać nam przygotowany peeling kawowy w różnych wersjach zapachowych. Ja zdecydowałam się na mango, bo je po prostu bardzo lubię, ale w ich ofercie kusiło mnie jeszcze kilka innych wersji. Nie będę ukrywać, bo już na samym początku się zdradziłam, że peelingiem jestem oczarowana. Uwielbiam to jak zdziera, złuszcza skórę dzięki dodatkowej zawartości soli i brązowego cukru. Uwielbiam jaka miękka jest w dotyku. Podoba mi się działanie kofeiny, bo widzę, że skóra jest napięta taka energetyczna. Z wielkim trudem, ale przyznam też, że nawet podoba mi się jej kawowy zapach z nutką cukru i bardzo delikatnym powiewem mango, którego sama bym tam na pewno nie wyczuła. Peeling kawowy Body Boom to porządny zdzierak, a nie jakiś delikatny miziak i to lubię.
Nawet opakowanie do którego byłam nastawiona bardzo sceptycznie daję radę. U mnie cały czas stoi przy wannie i jak do tej pory nic nie przesiąkło i się nie wysypało. Nie wygląda już estetycznie ale trzyma się dobrze, a na górze można je szczelnie zamknąć. Grafika jest przyjemna także w sumie nie ma się czego czepiać, chociaż i tak wolałabym jakiś efektowny pojemniczek.
Dodam jeszcze, że peeling mam już od dłuższego czasu i jest bardzo wydajny. Nie trzeba go wiele. Także 200g, które znajdują się w opakowaniu starcza na długo.
peeling kawowy body boom
Peeling zupełnie zmienił moje podejście do kawy w kosmetykach. Jestem nim totalnie oczarowana i chce więcej. Kawy w kubku nadal nie lubię i nie sądzę, że coś by mogło to zmienić, ale Body Booma uwielbiam i bardzo Wam polecam.
Jestem ciekawa czy robicie sobie własny peeling kawowy ? A może też skusiłyście się na Body Booma ? Jeśli tak jestem bardzo ciekawa jakie są Wasze wrażenia.
  • Nie miałam go, ale chętnie sięgnęłabym po po wersję kokosową 🙂 Poza tym uwielbiam domowy peeling kawowy 🙂

  • Już po tytule wiedziałam, że to kusi być Body Boom:) uwielbiam i kropka.

  • Nie miałam go, ale wąchałam w Pigmencie tester miętowego i przepięknie pachniał <3

  • Ja w taki sposób zużywam fusy z ekspresu 🙂 A, że znalazłam nieużywany olejek do włosów Vianka to postanowiłam go zużyć do tego peelingu 🙂 A smak i zapach kawy uwielbiam w przeciwieństwie do Ciebie 😛

  • Ty wiesz, że ja do Ciebie zaglądałam, a nie obserwowałam? Już nadrobiłam 🙂
    Też kawy wprost nie znoszą – migrena murowana. Ale peeling uwielbiam 🙂

    • dla mnie już i tak mea miłe jest, że zaglądasz także bardzo dziękuje 🙂

  • Czemu kota skreśliłaś?:O 😀 ta wersja najbardziej mi się podoba ;D teraz kończę grejpfruta i pachnie kwaśno nawet za mocno ;D

  • Trochę mnie kusil ten peeling ale jak zobaczyłam cenę to stwierdziłam że będę miała za to świetnej jakości kawę to ekspresu 😉 uwielbiam smak i zapach kawy a w szczególności w weekend bo mąż serwuje mi ja do łóżeczka ☺ a potem do tych naszych fusów dorzucam co mam pod ręką i body domo boom gotowy 😆

  • Tego peelingu jeszcze nie miałam, ale chętnie sobie robię peeling z kawy, uwielbiam ją i dobre herbaty 🙂

  • Magdalena Musińska

    uwielbiam peelingi kawowe np. Nacomi, z takich sypkich mam Mr. Scrubber i muszę go w końcu zużyć 😀

  • Również nie pije kawy, ale często zabieram fusy z formowego ekspresu do domu żeby zrobić peeling

  • ja uwielbiam kawę w każdej postaci 😀 peeling kawowy robię sama i zdecydowanie jest to najlepszy peeling jakiego kiedykolwiek używałam. Żaden drogeryjny moim zdaniem nie dorównuje temu własnoręcznie zrobionemu 😀

  • Nie piję kawy, bo nie lubię.. ale zapach kocham <3

  • Kawa to moja miłość. Piję dużo i z przyjemnością. A peelingi kawowe w domu robię rzadko, bo za bardzo brudzą wannę haha 😀

  • U mnie Body Boom owszem, sprawdził się dobrze, ładnie pielęgnował skórę, ale ten zapach mango absoooolutnie mi nie odpowiadał 🙁 Chyba wolę klasyczną kawę. No i nie wiem, czy będę w niego ponownie inwestować, wolę domowe peelingi 🙂

  • Uwielbiam wersję kokosową 🙂 Mam również o zapachu mango <3 Kusi mnie jeszcze banan, mięta i grejpfrut <3

  • Bardzo lubię peelingi Body Boom, jedne z fajniejszych scrubów jakie miałam okazję do tej pory wypróbować 🙂 Wersji z mango nie znam, ale truskawka i kokos są bajeczne.

  • Robię tylko swoje, domowe peelingi kawowe, ale przyznam szczerze, że taka gotowa opcja bardziej motywuje mnie do użycia niż robienie go 😀 Mocne zdzieraki uwielbiam!

  • Od czasu do czasu lubię zrobić, chociaż jest bardzo delikatny 🙂

  • Taką czarną kawę to lubię wyłącznie z ekspresu. Tak to musi być ona koniecznie z mlekiem – cafe latte (te z costa coffe szczególnie) uwielbiam <3. Choć zdecydowanie częściej piję herbatę 😉 Zapach kawy też bardziej lubię. Peeling kawowy robiłam kilka razy i miło go wspominam, te recenzowane przez Ciebie kuszą, ale niestety są dość drogie.

    PS. Uwielbiam Twój humor i styl pisania. To zdjęcie z kotem! Hahahah <33

  • Ja akurat kawowy wolę zrobić samodzielnie , ale również naczytałam się pozytywnych opinii o peelingach Body Boom .

  • a ja kawę kocham;p mogę ją pić non stop:) peelingu kawowego nie robię bo mi szkoda kawy xd

  • Uwielbiam kawę, ale zapach kawy w łazience już średnio mi się podoba 😀 W tej części domu chyba wolę owocki 😉 co za tym idzie – kawowe peelingi na razie są mi obce 🙂

  • Ja często robię sobie kawowe peelingi do ciała i zawsze mnie zadowalają 😉

  • Ostatnio dużo słyszę o tych różnych kawowych peelingach, chyba muszę w końcu wypróbować! <3

  • Ja lubiłam robić zwykły peeling kawowy, ale to brudzenie mnie zabijało 🙂
    Teraz mam gotowy peeling cukrowy i zostałam urzeczona – chyba już nie będę kombinować dalej 😀

  • Również kawy nie cierpię, ale skusiłam się na peeling kawowy z Nacomi z kokosem i ogromnie go polubiłam. Znalazł sie nawet u mnie w ulubieńcach roku 🙂 Body Boom jeszcze nie znam , ale na pewno kiedyś sprawdzę jak wypada w porównaniu z nieco tańszym Nacomi 🙂

  • Bardzo lubię te peelingi 🙂 A że kawy nie pijesz to nic straconego 😛 Ja jestem uzależniona i codziennie kawa musi być do śniadania :c A fajna jest też wersja z grejpfrutem 🙂

  • Herki gwiazdą internetów 😛

    Co do peelingu – już widziałaś, że pisałam o tym z Nacomii i po przeczytaniu Twojej recenzji wydają mi się podobne 😀 Ja kawę pijam, ale nie codziennie, bo mi nie wolno :C Z BoodyBoom najbardziej ciekawi mnie wersja Mango, Truskawka i Mięta 😀

  • Mnie jakoś te peelingi nie kuszą… Sama robię sobie taki, chociaż kto wie może kiedyś kupię dla porównania! :))

  • Babski Folwark

    Kiedyś znalazłam próbkę w jakimś pudełku i też zostałam oczarowana 🙂 mam jeszcze jedną i zużyję na pewno – teraz jest dla mnie za ostry przy mojej naciągniętej, ciążowo skórze 🙂

  • Ja też nie piję i nie lubię kawy. Jestem fanką herbat i wody. Za to peelingi kawowe uwielbiam, choć nieco brudzą łazienkę 😀

FreshMail.pl