Twinkle Pop Marc Jacobs cień do powiek w sztyfcie

Dzień dobry! Nadszedł czas żeby pokazać Wam moje cukiereczki Twinkle Pop od Marca Jacobsa, które na pewno znajdą fanki wśród srok lubiących błysk za jednym pociągnięciem, czyli leniuchów, ale też dla tych które lubią dokładać błysk do pięknie zrobionego oka aby zwieńczyć całość, czyli tych bardziej pracowitych.

Marc jacobs cień do powiek w sztyfcie

Marc Jacobs cienie do powiek w sztyfcie

bo o nich mowa. To cienie w sztyfcie o zabawnej nazwie Twinkle Pop. Jak widać po opakowaniach nie jest to przenośnia. Marc zapakował swoje cienie w piękne srebrno czarne opakowania w kształcie kredki. Tylko rysik zdradza kolor jaki kryje się w środku. Patka lubi czerń i srebro więc domyślacie się, że opakowania zaraz mnie kupiły.

marc jacobs cień do powiek w sztyfcie

A jak sprawdziły się środek? Zacznę od tego, że jestem leniem. Lubię używać cieni do oczu, ale takich szybkich. Jedno, dwa pociągnięcia, rozblędowanie pędzelkiem i już jest efekt. Dlatego też jestem fanką tańszego cienia w płynie z Provoke Liquid Eyeshadow, który nie dość, że jest szybki w użyciu to jeszcze daje cudny efekt. O nim możecie już poczytać, dlatego chciałabym Wam dziś pokazać produkty które są tak samo fajne.

Marc Jacobs cień do powiek w sztyfcie- kolory

Posiadam dwa odcienie Marc Jacobas Twinkle Pop Au Revoir, który jest takim zszarzałym brązem oraz Honey Bunny, który jest pięknym jasnym różem. Wszystkie te cienie cechują się tym, że nie są matowe tylko dają błysk. Sroki to coś dla Was. Błysk jest wielowymiarowy. Nie przypomina on kuli dyskotekowej tylko ładnie odbija światło. Cień wysuwa się, nie trzeba go ostrzyć jak w przypadku tradycyjnej kredki, bo to by było fatalne.

Marc jacobs cień do powiek w sztyfcie twinkle pop

Podczas nakładania cienia w sztyfcie odczuwalny jest chłód, który jest bardzo przyjemny w szczególności rano. Bardzo fajnie się blenduje, rozciera na naszej powiece. Fajne jest to, że może on być zarówno dodatkiem jak i sam grać główną rolę. Odcień Au Revoir często noszę solo, bo pięknie podkreśla moje brązowe oczy. W przypadku Honey Bunny używam go jako dodatek do cienia z Astora o czym pisałam Wam już w moim dziennym makijażu. Solo jest dla mnie zbyt różowy i zbyt mocno się błyszczy i wtedy czuje się jak lalka barbie czego nie lubię, ale w połączeniu z matową kredką z Astora w odcieniu Nude Chic wygląda cudownie. Dodam jeszcze, że nie nakładam pod nie żadnej bazy a trzymają się na powiece calutki dzień. Moje powieki są dość trudne, więc jak coś się trzyma to jest dobrze.

Cienia Marc Jacobs do powiek w sztyfcie jest 6g, ja używam ich bardzo często i jeszcze końca nie widać, a zużyć je trzeba w ciągu 6 miesięcy, co raczej mi się nie uda. Ja jestem nimi totalnie zachwycona. Nie potrzeba mi całej paletki, bo tych używam od święta, a pięknie dobrane pojedyncze cienie dają naprawdę cudowny efekt. Zresztą same zobaczcie…

Marc jacobs cień do powiek w sztyfcie

 

Marc jacobs cień do powiek w sztyfcie
Marc jacobs cień do powiek w sztyfcie
Jestem bardzo ciekawa jak podobają Wam się te cienie w sztyfcie i czy ich używałyście? Ja uważam, że są fantastyczne i warto kupić sobie jakiś fajny kolorek jeśli woli się mieć jeden konkretny kolor. Jeśli nie jesteście przekonane to może spróbujcie wspomnianego cienia w płynie od Provoke, który jest dużo tańszy, a daje równie powalający efekt.
Podziel się wpisem