Jak liczby zdominowały moje życie ? Wyznanie blogerki

Dzień dobry! Dzisiaj postanowiłam napisać o kilku prywatnych przemyśleniach co zdarza się u mnie rzadko, ale jestem bardzo ciekawa, co Wy myślicie w tym temacie. Postanowiłam napisać Wam co nieco o liczbach, o tym jak się pogubiłam i co się liczy. Jeśli jesteście ciekawe jak liczby zdominowały moje życie to czytajcie dalej.

jak liczby zdominowały moje życie, seo, rankingi

Jak liczby zdominowały moje życie ?

Jak prawie stałam się robotem

Nie wiem czy wiecie, ale po ukończeniu studiów rok temu postanowiłam postawić swoje pierwsze kroki w firmie, która była i jest typową korporacją. Nie będę tutaj wspominać o tym jak bardzo byłam podekscytowana i jak naiwnie myślałam, że ja Pata odnajdę się w tym tłumie korporacyjnych szczurków. Wiecie pseudo gadanie o tym jak odmienia się świat dzięki naszej pracy itp. i na mnie jakoś początkowo zadziałało.

Jak pewnie domyślacie się po tonie tego, co napisałam, daleko było mi do superbohaterki zmieniającej świat, a tak właściwie stałam się cyfrą, numerem albo statystyką jak kto woli. Na początku wydawało mi się to normalne, ale bycie bezimiennym numerkiem, który co tydzień słucha statystyk z każdej minuty swojego życia, to nie była moja bajka. Nie mam zamiaru w tym poście nikogo obrażać, bo wiem, że tysiące osób pracuje w korporacjach. Każdy z nas jest inny, ale ja totalnie nie pasuję do tego świata i chce być Patą, a nie numerem 999 999. Nawet będąc numer 1 nadal jest się numerem.

Jak liczby zdominowały moje życie – blogi

Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że blog teoretycznie ma być moim hobby i kiedy myślałam, że od liczb się uwolniłam wpadłam w nowe. To oczywiście moja wina i świadczy tylko o mnie. Traktuję bloga jako przyjemną odskocznię przynajmniej tak było zawsze, ale ostatnio tak naprawdę statystyki, wejścia i liczby przez moment zawładnęły moim życiem. Piszę to oczywiście z odrobiną przesady, ale niestety coś tam w tym moim móżdżku przez moment za bardzo chciało mieć więcej czytelników, więcej wejść. Wiecie, myślenie typu: ” Skoro wkładam w to tyle pracy, czasu i energii to czemu nikt nie chce tego czytać ?”.

Zaznaczam, że w celu zwiększenia liczby czytelników nie zrobiłam niczego niezgodnego z moimi poglądami, bo tym się brzydzę, chodzi mi bardziej o to, że przez ostatnich kilka dni za bardzo brałam sobie do serca brak ludzi chcących tu przebywać. Czytanie postów typu: „popraw swoje Seo”, „jak dotrzeć do większej liczby czytelników” jakoś wprowadziło mnie w dziwny chaos.  Dodam, że oczywiście stwierdziłam, że blogowanie nie jest dla mnie i muszę z tym skończyć, bo nie mam tysięcy wyświetleń, bo ludzie nie chcą mnie czytać. Wszędzie liczby, a nie o to przecież chodzi.

Liczby, kłamstwa i oszustwa

Wspomnę również przez chwilę o hipokryzji blogowej, która tak właściwie mnie przeraziła. A co za nią stoi ? Oczywiście liczby! Myślę, że większość osób wie o co mi chodzi, bo jest to temat, który już wszystkim się przejadł. Jednak nadal jestem zdumiona tym, co się dzieje, bo jak można kupować sobie arabów na Insta, Fejsie i patrzeć na siebie w lustro? Wiecie obojętnie jak bardzo nie byłabym załamana moją małą „liczbą” czytelników to i tak nie posunęłabym się do czegoś takiego, bo to zwyczajne oszustwo, obrzydliwe oszustwo. A o stracie wiarygodności już nie wspomnę, bo tutaj liczba wiarygodności spada do 0. Nie mam nawet zamiaru więcej pisać o tym zachowaniu, bo nie warto, ale konsekwencje dla tych osób niestety są zerowe i to kolejna nieadekwatna liczba.

Seo, rankingi- machina sama się napędza

Jak liczby zdominowały moje życie? Wszystkie te przemyślenia doprowadziły mnie do tego, że blogować uwielbiam i najzwyczajniej w świecie muszę wyluzować i przestać myśleć o liczbach tylko cieszyć się samymi czytelnikami i przestać się porównywać do innych. Tylko prawda jest taka, że nawet wszystkie rankingi nie mówią o tym w czym dany bloger jest dobry. W czym może pomóc tylko oczywiście liczby wyświetleń o wszystkim świadczą. W pewnym stopniu tak całe kółko dalej się napędza, bo promowane dalej są blogi o dużych liczbach, a małe zostają gdzieś w tyle.

Tak w tym momencie gdzieś w Pacie budzi się delikatna zazdrość i się do tego przyznaje, bo uczucie kiedy Wasza „praca” jest doceniana jest świetne. Jednak trzeba pamiętać, żeby się w tym nie pogubić. Każda z nas chce, żeby nasze wypociny trafiały gdzieś dalej, bo po to powstają poradniki SEO, po to udostępniamy posty. Wiecie rzecz naturalna tylko to musi się mieścić w pewnych granicach tak żebyśmy pamiętały o przyjemności jakie daje blogowanie i nie zatraciły siebie.

Macie ochotę na pozytywniejszy prywatny wpis to zajrzyjcie tu 1o Faktów o mnie oczami mojego męża

jak liczby dominowały moje życie

A więc od dziś Pata wraca do normalności. Posty powstają tak jak powstawały, będę je dalej promować jak potrafię czyli tak jak wszystkie to robimy, ale przestaję myśleć o liczbach tylko wracam do myślenia, że stoją za tym osoby. Czytelnicy, którzy liczą się najbardziej. A teraz jestem bardzo ciekawa, co Wy myślicie w tym temacie ? Jak to jest u Was ?

Podziel się wpisem