Jak liczby zdominowały moje życie ? Wyznanie blogerki

2017-08-10T13:54:03+00:00 czwartek, 10 Sierpień, 2017|

Dzień dobry! Dzisiaj postanowiłam napisać o kilku prywatnych przemyśleniach co zdarza się u mnie rzadko, ale jestem bardzo ciekawa, co Wy myślicie w tym temacie. Postanowiłam napisać Wam co nieco o liczbach, o tym jak się pogubiłam i co się liczy. Jeśli jesteście ciekawe jak liczby zdominowały moje życie to czytajcie dalej.

jak liczby zdominowały moje życie, seo, rankingi

Jak liczby zdominowały moje życie ?

Jak prawie stałam się robotem

Nie wiem czy wiecie, ale po ukończeniu studiów rok temu postanowiłam postawić swoje pierwsze kroki w firmie, która była i jest typową korporacją. Nie będę tutaj wspominać o tym jak bardzo byłam podekscytowana i jak naiwnie myślałam, że ja Pata odnajdę się w tym tłumie korporacyjnych szczurków. Wiecie pseudo gadanie o tym jak odmienia się świat dzięki naszej pracy itp. i na mnie jakoś początkowo zadziałało. Jak pewnie domyślacie się po tonie tego, co napisałam, daleko było mi do superbohaterki zmieniającej świat, a tak właściwie stałam się cyfrą, numerem albo statystyką jak kto woli. Na początku wydawało mi się to normalne, ale bycie bezimiennym numerkiem, który co tydzień słucha statystyk z każdej minuty swojego życia to nie była moja bajka. Nie mam zamiaru w tym poście nikogo obrażać, bo wiem, że tysiące osób pracuje w korporacjach. Każdy z nas jest inny, ale ja totalnie nie pasuję do tego świata i chce być Patą, a nie numerem 999 999. Nawet będąc numer 1 nadal jest się numerem.

Jak liczby zdominowały moje życie – blogi

Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że blog teoretycznie ma być moim hobby i kiedy myślałam, że od liczb się uwolniłam wpadłam w nowe. To oczywiście moja wina i świadczy tylko o mnie. Traktuję bloga jako przyjemną odskocznię przynajmniej tak było zawsze, ale ostatnio tak naprawdę statystyki, wejścia i liczby przez moment zawładnęły moim życiem. Piszę to oczywiście z odrobiną przesady, ale niestety coś tam w tym moim móżdżku przez moment za bardzo chciało mieć więcej czytelników, więcej wejść. Wiecie, myślenie typu: ” Skoro wkładam w to tyle pracy, czasu i energii to czemu nikt nie chce tego czytać ?”. Zaznaczam, że w celu zwiększenia liczby czytelników nie zrobiłam niczego niezgodnego z moimi poglądami, bo tym się brzydzę, chodzi mi bardziej o to, że przez ostatnich kilka dni za bardzo brałam sobie do serca brak ludzi chcących tu przebywać. Czytanie postów typu: „popraw swoje Seo”, „jak dotrzeć do większej liczby czytelników” jakoś wprowadziło mnie w dziwny chaos.  Dodam, że oczywiście stwierdziłam, że blogowanie nie jest dla mnie i muszę z tym skończyć, bo nie mam tysięcy wyświetleń, bo ludzie nie chcą mnie czytać. Wszędzie liczby, a nie o to przecież chodzi.

Liczby, kłamstwa i oszustwa

Wspomnę również przez chwilę o hipokryzji blogowej, która tak właściwie mnie przeraziła. A co za nią stoi ? Oczywiście liczby! Myślę, że większość osób wie o co mi chodzi, bo jest to temat, który już wszystkim się przejadł, a jednak nadal jestem zdumiona tym, co się dzieje, bo jak można kupować sobie arabów na Insta, Fejsie i patrzeć na siebie w lustro? Wiecie obojętnie jak bardzo nie byłabym załamana moją małą „liczbą” czytelników to i tak nie posunęłabym się do czegoś takiego, bo to zwyczajne oszustwo, obrzydliwe oszustwo. A o stracie wiarygodności już nie wspomnę, bo tutaj liczba wiarygodności spada do 0. Nie mam nawet zamiaru więcej pisać o tym zachowaniu, bo nie warto, ale konsekwencje dla tych osób niestety są zerowe i to kolejna nieadekwatna liczba.

Seo, rankingi- machina sama się napędza

Jak liczby zdominowały moje życie? Wszystkie te przemyślenia doprowadziły mnie do tego, że blogować uwielbiam i najzwyczajniej w świecie muszę wyluzować i przestać myśleć o liczbach tylko cieszyć się samymi czytelnikami i przestać się porównywać do innych. Tylko prawda jest taka, że nawet wszystkie rankingi nie mówią o tym w czym dany bloger jest dobry, w czym może pomóc tylko oczywiście liczby wyświetleń o wszystkim świadczą i w pewnym stopniu tak całe kółko dalej się napędza, bo promowane dalej są blogi o dużych liczbach, a małe zostają gdzieś w tyle. Tak w tym momencie gdzieś w Pacie budzi się delikatna zazdrość i się do tego przyznaje, bo uczucie kiedy Wasza „praca” jest doceniana jest świetne, ale trzeba pamiętać, żeby się w tym nie pogubić. Każda z nas chce, żeby nasze wypociny trafiały gdzieś dalej, bo po to powstają poradniki SEO, po to udostępniamy posty. Wiecie rzecz naturalna tylko to musi się mieścić w pewnych granicach tak żebyśmy pamiętały o przyjemności jakie daje blogowanie i nie zatraciły siebie.

Macie ochotę na pozytywniejszy prywatny wpis to zajrzyjcie tu 1o Faktów o mnie oczami mojego męża

jak liczby dominowały moje życie

A więc od dziś Pata wraca do normalności. Posty powstają tak jak powstawały, będę je dalej promować jak potrafię czyli tak jak wszystkie to robimy, ale przestaję myśleć o liczbach tylko wracam do myślenia, że stoją za tym osoby. Czytelnicy, którzy liczą się najbardziej. A teraz jestem bardzo ciekawa, co Wy myślicie w tym temacie ? Jak to jest u Was ?

  • Myślę, że jak komuś bardzo zależy na blogu i wkłada w niego sporo pracy to prędzej czy później trafia właśnie na taki moment gdy zwyczajnie chce się poddać i odpuścić. Wpływają na to statystki, wysokie wymaganie względem siebie i posty „specjalistek”, które po kilku propozycjach płatnej współpracy myślą, że są najlepsze. To samo tyczy się rankingów pod tytułem : xx NAJLEPSZYCH urodowych blogów w Polsce, a tam numer jeden to osoba, która ma najwyższą liczbą wyświetleń. A od kiedy one dają gwarancję, że blog jest najlepszy? Zwłaszcza w czasach, gdy wejścia otrzymuje się w zamian za oszustwa czy podejmowane współprace i promocje przez marki? Ja swojego bloga już dawno przestałam porównywać do innych, nie szukam też w blogosferze przyjaciół i nie czytam postów w których autorka obraża innych lub jedyne co próbuje zrobić to zwiększyć statystyki. Chyba tylko dzięki temu udało mi się jeszcze tu przetrwać i jak na razie nie mam zamiaru odchodzić 🙂 Super, że zdałaś sobie sprawę iż wszystko to czym się przejmowałaś nie miało sensu i wracasz z nową energią oraz tokiem myślenia 🙂 Trzymam za Ciebie kciuki zarówno jeśli chodzi o bloga jak i Twój nowo otwarty sklep Pata. Mam nadzieję, że uda Ci się spełnić marzenia :*

    • Dziękuje CI Bardzo jesteś Kochana 🙂 i mam nadzieję, że ta chwila rozterki czegoś mnie nauczy 🙂

  • Karolina

    W momencie pisania posta o niezależności pomyślałaś że czasem warto
    zerwać z czymś takim jak współprace? Patrząc na Twoje posty widzę posty
    sponsorowane i pewnie nadal się pojawią więc jak możesz mówić o
    niezależności i inności skoro robisz posty za pieniążki
    najprawdopodobniej. Zmiany zawsze warto zaczynać od siebie. Btw i seo i
    agencje są fajne tylko trzeba wiedzieć co się robi i jak się robi. Skoro masz problemy z seo pomyśl o jakiejś profesjonalnej agencji. A sam barter jest ok ale jeszcze w momencie gdy podchodzisz do tego uczciwie, szczególnie wobec czytelników.

    • Karolina, czy możesz doprecyzować o co chodzi z tymi współpracami? W sensie dlaczego ich zerwanie miałoby wpłynąć na korzyść, bo jestem ciekawa.

      Co do samych liczb i statystyk- warto robić swoje i nie sugerować się liczbami. Wiesz, że masz grono oddanych czytelników i to się liczy. 🙂

    • Od kiedy człowiek zmienia imię w pięć minut? Najpierw Karolina potem Kinga ?Wydaje mi się, że nie przeczytałaś całego posta, może jedynie rzucające się w oczy nagłówki, bo nie ma tu słowa o współpracach. A płatnego na tym blogu nie ma nawet jednego za słabe statystyki więc chyba coś tu się nie zgadza. Barter owszem, ale zawsze otwarcie o tym piszę, że coś dostałam więc nie bardzo rozumiem jak to się ma do tego, że przejmuje się tym, że jestem słabą blogerką i mam zbyt niskie statystyki ?

      • Kinga

        Zdarzają się przypadki i autokorekty? 🙂 A kto normalny powie że za coś dostał pieniążki? Przecież blogerki to konkurentki i bardziej podkopią siebie niż sobie pomogą. Jesteście obłudne okropnie. Już raz na ostatnim meetingu pokazałyście ile ta blogosfera jest warta. Być może przejmujesz się tym że uciekną od Ciebie potencjalni reklamodawcy, nikt nie zdradzi przecież niczego i będzie zaprzeczał. Dlaczego wpłynie? Bo może wtedy zaczniecie podchodzić do czytelników uczciwie? Może przestaniecie zachwalać potencjalnie „kijowy” produkt tylko po to by ktoś do was wrócił bo się zgodziliście. Żyjecie w świecie że jednym mówicie statystki nie są ważne po czym pewnie płaczecie po nocach że nikt was nie czyta.

        • Nie rozumiem, dlaczego trzeba być nienormalnym żeby powiedzieć, że dostało się za coś wynagrodzenie… Czy to źle? Niestety osoby z zewnątrz uważają, że za każdy wpis na koncie pojawiają dolary… Sama sobie trochę przeczysz, bo na tym blogu można spotkać negatywne recenzje, ale trzeba czytać wpisy na bieżąco…

  • Wiem o czym mówisz! Ja obecnie przechodzę kryzys bo chciałabym jeszcze więcej z siebie dać ale niestety czas mnie ogranicza a w najbliższych tygodniach, miesiącach wracam do intensywnej pracy, nauki. Myślę, że czasem trzeba odpuścić, dać sobie na wstrzymanie… Ja tak zawsze mam w wakacje i nie wiem czy to temperatura czy wakacyjne klimaty wpływają na mnie, że muszę zwolnić tempo i wtedy rzadziej piszę. Teraz tak sobie myślę, że w moim przypadku regularność nie zdaje egzaminu bo zbyt wiele się u mnie dzieje ale też nie chcę zmuszać siebie do pisania bo trzeba. Bloga, YT, Insta i FB prowadzę, kiedy czuję taką potrzebę. Liczby? Są ważne, dla mnie przestały mieć znaczenie bo wiem że nie będę super znaną blogerką, nie kupię sobie z bloga ani z yt torebki za kilkanaście tysięcy i wiesz co? Nie boli mnie to 🙂 Trudno, są lepsi, fajniejsi, z kasą na reklamę siebie i z lepszym pomysłem na siebie ale cieszy mnie fakt budowania własnego, małego świata do którego mogę zaprosić inne osoby i podzielić się ciekawymi, dobrymi rzeczami. Wiesz, zawsze by się chciało więcej ale ja się cieszę z tego, co mam. Mam swoją misję, cel w głowie i tego się trzymam 🙂 Pozdrawiam!

    • No to myślę, że tylko podziwiać, że masz tą misję i ten cel. Ja cały czas także miałam, ale ostatnio właśnie przyszło zwątpienie i trochę tak wszystko mi się pomieszało do czego tak właściwie ten blog, po co itp. bo do kupna torebek za kilkanaście tysięcy mi daleko haha tak właściwie to nawet reklamówki bym nie kupiła no chyba, że poszliby na barter 😀 ale tak, trzeba mieć z tego radość i satysfakcje, bo bez tego to nawet te statystyki nie pomogą 🙂

      • Czujesz zmęczenie czy nawet rozczarowanie – pisz mniej! Ja mam co jakiś czas zwątpienie bo jak nie ja sama wrzucam w siebie w wyimaginowany dołek pt. „mało kto mnie czyta, nie ma fejmu z czerwonym dywanem ani góry dobroci” to ktoś próbuje udowodnić, że to co robię nie ma sensu i powinnam zniknąć ze świata www. Jak widzisz siedzę i dalej dłubię w swoim ogródku a tego typu chwasty wymienione powyżej – wyrywam 😀 A co do tego barteru to pewnie by poszła np. Biedra i dała nam same reklamówki 😂😂😂

  • Ja miałam ten kryzys kilka miesięcy temu, bo każda z nas chce być doceniana przecież koniec końców wkładamy tyle pracy w to co robimy. Jednak świat ma swoje własne reguły i nie mamy wpływu na to kto będzie się cieszył lepszym powodzeniem, kto dostanie lepszą pracę czy kto zostanie dostrzeżony w tłumie blogerek. Ja postanowiłam prowadzić bloga dla siebie, bo koniec końców to chyba się najbardziej liczy, a nie jakieś cyferki. Mówiłam Ci już Patko moja że masz się nie poddawać i robić co i jak chcesz z tą stroną. Masz swoich wiernych czytelników, a to że przyjdzie ktoś inny to super ale nic na siłę ;). To ma być hobby, a nie kołchoz :*

  • Liczby znaczenia nie mają, znaczenie mają ludzie którzy z nami tworzą nasze miejsca 😉

  • Statystyki są raz lepsze, raz gorsze. W tym świecie nie ma nic pewnego, więc nie warto się tym dręczyć. A te wszystkie rankingi są oparte na nieprecyzyjnych narzędziach, które często pokazują zaniżone wyniki albo jakieś głupoty wręcz:) Oglądam sobie to co miesiąc i jakoś nigdy się nie pokrywa z GA:P Na blogu musi być pasja, inaczej wszystko to na nic:)

    Ja ostatnio musiałam trochę odpocząć od blogosfery bo dawałam z siebie wszystko przez 3,5 roku, a do tego doszły jeszcze prywatne sprawy i problemy. Nie jestem chodzącym ideałem tak jak niektórzy;)

  • Obyś teraz czerpała jak najwięcej przyjemności z blogowania 🙂

  • Cóż, mogę tylko dodac, że niestety Cię rozumiem.
    Ale grunt to robić swoje, reszta sama przyjdzie, bardzo w to wierzę :*

  • Liczby, wszędzie liczby! I ja się z nimi będę musiała zaprzyjaźnić podczas pisania pracy inż ;p.
    Ja chyba w korporacji bym nie chciała pracować, myślę, że bym tam nie pasowała, ale nie znam tego z autopsji, aby na 100% tak twierdzić. A statystykami się nie przejmuj – ci, co nie znają Twojego bloga, tracą;)

  • Gosia Zaręba

    hahaha 😀
    Ja tak samo mam, ciągle zerkam ile osób mnie obserwuje, jakie mam statyski czy na blogu czy Ig. To chyba normalne, każdy w jakiś sposób chce się wybić 😉

  • O tak liczby, wykresy, statystyki o to tyle hałasu. Można w tym zbłądzić bardzo. Faktycznie jest to temat rzeka.

  • Nawiążę trochę do twojego wstępu. Ja po studiach miałam ogromne parcie na to, aby mieć jak najbardziej ambitną pracę i w sumie mi się udało, ale szybko zrozumiałam, że to nie jest miejsce dla mnie, a już na pewno nie chcę myśleć o niej od rana do wieczora :/ Zostawiłam to wszystko, teraz mam dużo lżejsze i zdecydowanie mniej poważne zajęcie, ale lubię to co robię i jestem szczęśliwa i tobie życzę tego samego!

  • Nie uwolnimy się od liczb. Jak nie w ten to w inny sposób nami władają 🙂

  • Sama ostatnio miałam podobny kryzys i miałam już chwilę zwątpienia w to co robię. Nadal momentami mnie to dopada, ale cały czas próbuje sobie tłumaczyć, że to przecież nie tylko głupie cyferki w Google Analytics! To najprawdziwsi ludzie, którzy mają swoje życie, swoje obowiązki, pracę/szkołę i mnóstwo innych zajęć, a mimo to wchodzą do mnie i poświęcają mi chociaż małą chwilę swojej codzienności. To pomaga i buduje, więc polecam spojrzeć na to w ten sposób 🙂 Kiedy widzę kolejny ranking to powoli wątpię w swoje umiejętności promowania bloga, ale trudno. Kocham blogować i nie zamierzam przestać tylko dlatego, że mój blog nie jest w dwudziestce najlepiej czytanych blogów urodowych w Polsce 😉

  • O tak, moje życie też zdominowały, ale tylko dlatego że u mnie włącza się myślenie – kurcze co robię nie tak, wkładam w to tyle serca a wciąż jest tak mały odbiór 🙁 ale po chwili sobie myślę, że kurcze marudzę jak zwykle przecież mam kilku stałych czytelników i oni też się dla mnie liczą przecież 😉

  • Doskonale rozumiem Twoje rozterki. Moja ponad 3 miesięczna przerwa w zasadzie uśmierciła bloga. Dobiła go utrata komentarzy z przed trzech lat. To bolesna historia. ALe wiesz co , właśnie w tym momencie okazało się na kogo można liczyć. Życzę tego Tobie i sobie – prawdziwych, wiernych Czytelników.

  • A ja patrząc na to jak przez nowe algorytmy na Instagramie spadły mi ilości lajków z 1tys do ledwo czasem 300 stwierdziłam, że mam to wszystko gdzieś. Lubię to co robię, staram się być coraz lepsza i pierdzielę czy zobaczy to 200 czy 200 tys osob. To tylko ich strata, ze tego nie zobaczyli. Ja robie swoje!

  • Mnie samej też czasem zżera zazdrość bo jednak chciałoby się mieć więcej tych wyświetleń i czytelników 😊 Fajnie napisane i może faktycznie przestać się tym przejmować? Robić to co się robi, a s biegiem czasu czytelników będzie więcej 😊

  • Jarek Cieśla

    Brawa dla ciebie, wykazałaś się wielkim sercem że możesz zauważać swoje błędy co robisz w brew niemu.

  • Ja chciałbym aby moja praca była bardziej doceniona.. ale nie wpadam w paranoję. Najważniejsze są dla mnie osoby które mnie odwiedzają i faktycznie czytają, bo niektórzy przychodzą żeby Tylko się zareklamować bo może ich ktoś zauważy..

  • Liczby zawsze pojawiają się gdzieś w blogowaniu, ale nie można się dać zwariować. Najważniejsze to robić to co się lubi. Piękne i wartościowe miejsce w sieci zawsze się obroni – bez kupowania sztucznych polubień.

  • blog to nasza praca która nie ma przekładu na liczby czy statystyki bo tylko my sami wiemy ile nad tym siedzimy i ile serca w to wkładamy

  • Karolina

    niestety w życiu często nasze myślenie, ambicje dominują liczby.. trzeba z tym walczyć 🙂

  • Gdybym sugerowała się liczbami, to już dawno bym zwariowała i przestała prowadzić bloga 😀 Jakoś zawsze czuję się tak z tyłu za tymi wszystkim, robię sobie swoje, być może dlatego mój blog ma słabą oglądalność, ale trudno 😀

  • Najważniejsze to nie dać się zwariować i nie oglądać na innych :*

  • Świetny wpis! Gdybym i ja sugerowała się tylko cyferkami to już by mojego bloga nie było.Rozumiem,że to pasja,hobby i oderwanie ale wszystko przychodzi z czasem:)

    • dokładnie tak 🙂 ale niestety Pata przez moment miała głupią załamkę i pewnie to nie pierwsza i nieostatnia, ale tak raźniej jest czytając, że nie jestem w tym sama 🙂

  • Madziakowo blog

    Mysle ze kazdemu zalezy na lepszych statystykach. Ja nie zaglebiam sie w seo bo czasem jak tak zaczynam myslec to stawiam sobie wyzsza poprzeczke typu ladniejsze zdjecia, ciekawsze tematy i finalnie nie pisze przez kilka dni nic bo nie umiem sprostac swoim oczekiwaniom. A jak piszę bez spiny to jakoś to idzie.

    • no właśnie pisanie bez spiny wychodzi dużo lepiej sama to widzę po tym poście chociażby 🙂

  • Każda z nas miewa takie momenty, kiedy blogowanie zamiast sprawiać przyjemność – frustruje i wprowadza w zły humor. Sama niejednokrotnie to przerabiałam i masz rację, że to wina liczb. Niestety same doprowadziłyśmy do tego stanu, że im więcej tym lepiej. Ja jednak od samego początku stawiam na jakość odbiorców i to, że są realni. Kupowanie niczego nie zmienia, a jak już – to na gorsze.
    Dobrze, że się otrząsnęłaś, bo nie ma sensu się przejmować, a robić swoje 🙂

    • wiesz szczerze gdyby nie to, że się dowiedziałam ostatnio, że niektórzy kupują obserwatorów to nawet bym nie pomyślała, że coś takiego istnieje 😀 naiwna Pata! i racja trzeba robić swoje i tyle 🙂

  • Doskonale Cię rozumiem. Mimo że prowadzę bloga od niespełna półtora roku, to niejednokrotnie miałam różne myśli. Ale ostatecznie najważniejsze jest dla mnie to, że blog to moja odskocznia, sposób na relaks, pasja. Uwielbiam tworzyć. Pisanie tekstów zawsze sprawiało mi ogromną frajdę, podobnie jak robienie i obróbka zdjęć. Zdaję sobie sprawę z tego, że funkcjonują jakieś tam rankingi, ale dla mnie nie mają one większego znaczenia. Robię swoje, zaglądam na swoje ulubione blogi na tyle regularnie, na ile pozwala mi czas i cieszę się z każdego czytelnika, który postanowił poświęcić mi kilka minut swojego cennego czasu. Co oczywiście nie przekreśla chęci dotarcia do większego grona osób. Dlatego postanowiłam, że poczytam sobie o SEO i spróbuję trochę zoptymalizować bloga. Jednak dla mnie to nie statystyki są najważniejsze 🙂

  • Pięknie tam już dziewczyny napisały, że nie warto porównywać się do innych i sugerować liczbami. Mimo, że rzeczywiście zawładnęły one naszym życiem i próbują nas wartościować! Myślę, że w takich momentach bardzo ważne jest przypomnienie sobie jak to się wszystko zaczęło i dlaczego chciałam własnie robić to co robię? Poza bezdusznymi liczbami są też czytelnicy, którzy wierzą w to co robisz i dla których Twoja praca zawsze będzie wyjątkowa i niepowtarzalna, bo po to przecież tutaj przychodzą – po dawkę autorki, którą chcą czytać 😉

  • Bardzo dobry wpis dotykający problemu wielu blogerek/instablogerek. Dobrze, że wreszcie odpuściłaś i zdecydowałaś się go napisać;)
    Ja jestem „tu” nowa więc może nie mam doświadczenia, ale zakładając bloga powtarzałam sobie jak mantrę: robisz to dla siebie, dla siebie, nie dla sławy i pieniędzy, dla siebie. I takie były moje początki gdy liczba obserwujących wynosiła 0 a ja mino to pisałam regularnie. Wiadomo, czasami jestem zazdrosna o liczby, o fajne współprace, blogowe akcje tzw „dużych blogerek” ale potem wchodzę na swoją stronkę i naprawdę lubię to miejsce 😉 Chyba najbardziej cieszą mnie osoby, które czytają i wracają regularnie. Niestety wiele jest też takich, które wchodzą zostawiają komentarz z „doopy” żeby tylko się im odwdzięczyć, nie czytając posta. Śmieszą mnie też osoby, które codziennie sprawdzają, kto ich odsubskrybował na Instagramie, narzekają na słabe zasięgi itd. Rzucają się niczym zwierzątko w klatce błagając o uwagę i wymyślając wciąż nowe możliwości zwiększania serduszek (komentarz na komentarz, polecenie na instastory, konkursy i inne bzdury). Czasem mam ochotę od lubić takie osoby, czasem myślę, czy mają też inne życie poza Insta 😉
    Co do pracy w korpo mam takie zdanie jak Ty, powtarzam je cały czas nawet jak większość moich znajomych właśnie w korpo pracuje „wiesz, to tylko dla pieniędzy, chwilowo” aha jasne. Pamiętam jak moj M powiedział mi na początku mojej drogi zawodowej – nigdy tam nie idź. Zapamiętałam stosuje się, on też 😉
    Buziaki dla Ciebie i Herka :*

  • widze ze dziewczyny napisaly w komentarzach juz wszystko co sama moglabym dodac. ja nie miałam jeszcze takiego kryzysu choc wciaz traktuje to jako miłą odskocznię od dnia codziennego i wychodzi mi to na dobre. Każdy chce byc zauwazony i to jasne ale obecnie świat i ludzie wszystko sami napędzają i najważniejsze aby nie popaść w te wszystkie pułapki i robić swoje :)!

  • Ja już dawno przestałam zwracać uwagę na statystyki bo to do niczego poza stresem nie prowadzi. Zauważyłam bowiem, że często blogi z wartościowymi unikalnymi treściami mają dużo mniej wejść niż blogi z powielanymi treściami, często pisane w dodatku z błędami, których czytelnicy o dziwo jakoś nie widzą. Wrzuć na luz i rób swoje, a może z czasem to się zmieni.

  • Można popaść w lekką paranoję 🙂

  • Ja rowniez zlapalam sie nie raz ze w pierwszych trzech miesiacach bardzo sprawdzalam ilu mam gosci , wyswietlen i ogolnie wszystkiego w liczbach. Na cale moje szczescie im moj blog ma dluzszy staz tym mniej ogladam cyferek a skupiam sie na tresci i czytelnikach 😀 Wiem jak latwo wpasc w bledne kolo :/

FreshMail.pl