Szarości codzienności, czyli lifestyle z Patą i Herkiem

Dzień dobry! Dzisiaj zapraszam Was na wpis początkujący nową serię na moim blogu „Szarości codzienności”. O czym będzie ? Tak właściwie tematy będą pochodzić z szeroko pojętego pojęcia lifestylu. Dużo prywaty, przemyśleń i koloru szarego w postaci gwiazdy tego bloga czyli Herka, który jest chyba bardziej lubiany niż ja. Nawet Was za to nie winie, bo mam podobnie. Szarość wcale nie musi być nudna i mam nadzieje, że tego typu luźniejsze wpisy z Herkulesem i Patą w roli głównej przypadną Wam do gustu. Tymczasem zaprasza co poczytania „Szarości codzienności”.

Lifestyle z Patą i Herkiem

Minimalizm kosmetyczny

Jakiś miesiąc temu Olga A piece of Ally rozpoczęła wyzwanie „trzy miesiące bez zakupów”. Stwierdziłam, że to dobry czas żeby trochę zaoszczędzać, bo umówmy się w kupie zawsze jest raźniej. Nie wiem jak Wy podchodzicie do tematu zakupów, ale ja nie jestem ogromna minimalistką, bo wychodzę z założenia, że każdy ma swojego własnego bzika na punkcie jakiś rzeczy. Przejawia się to często nadmiernymi zakupami. Jedni kupują papierosy, drudzy książki, kolejni ciuchy, a ja kupuje książki, ciuchy i kosmetyki. Staram się oczywiście trzymać w ryzach, ale nie będę sobie odmawiała wszystkiego, bo najzwyczajniej w świecie, „próżne” kupowanie sprawia mi przyjemność. Mam jednak jedną ścisłą zasadę której trzymam się od lat: Kosmetyki do pielęgnacji kupuję tylko wtedy gdy, któryś mi się skończy. Nadmiaru praktycznie nie ma. Nie licząc zapchanego kosmetykami pokoju dla mojego sklepu Herkbeauty. Inaczej jest z kolorówką, która służy do zabawy. Też tak macie ? Czy u Was istnieje chaos totalny?

W każdym razie postanowiłam sobie przez te 3 miesiące nałożyć również bana na kosmetyki kolorowe gdyż zbieram aktualnie na inny, dla mnie ważny cel, czyli wakacje! Jest jednak jedna rzecz o której mówię już od początku rozpoczęcia wyzwania, że muszę, absolutnie muszę ją mieć i jest to pomadka z Hudy. Marzenie spełniłam i myślę teraz nad tym, żeby znaleźć tańszy zamiennik. Zobaczymy jak mi pójdzie.

Polecana książka i film

Może nie wiecie, ale Pata bardzo lubi czytać nie tylko blogi, ale również książki. Kiedyś uwielbiałam książki fantasy, a teraz nawet na nie nie spojrzę. Czytam sporo powieści i literatury klasycznej. Z czytanych w tym miesiącu najbardziej zapadła mi w pamięci „Róża Północy” Lucindy Riley. Lubicie książki w których przeszłość splata się z teraźniejszością? To ta zdecydowanie może się Wam spodobać. W tle mamy Indie, miłość, oraz tajemniczy zamek. Książka godna polecenia. A już niebawem do księgarni wchodzi kolejna książka Zafona! Są tu jakieś fanki „Cienia wiatru”?

A teraz coś dla filmożerców. Lubicie francuskie komedie? Ja i mój Michu bardzo. Oczywiście słynni „Nietykalni” czy „Za jakie grzechy dobry Boże” już dawno mamy odhaczone. Dlatego bardzo chciałabym Wam wspomnieć o komedii „Przychodzi facet do lekarza”. Historia kręci się wokół 40letniego hipochondryka, który nie wierzy w fakt bycia zdrowym. Wyszukuje sobie najróżniejsze choroby, jednak zdarzenia losowe i jak się pewnie domyślacie miłość zmieniają go o 180 stopni. Świetny film, świetne teksty, można się pośmiać. Macie gorszy dzień ? To Pata poleca.

 

Szarości codzienności, czyli życie Herka

Osoby nie lubiące kotów ten akapit mogą ominąć, bo będzie bardzo Herkuleśnie.

Życie Herka z reguły jest bardzo nudne. Jedzenie, spanie, jedzenie, spanie, czasem kuweta, ale… No właśnie Herk ostatnio przechodzi samego siebie. W tym miesiącu zbił 3 doniczki. Rozwalił 2 storczyki na które ja chuchałam i dmuchałam, bo w końcu chciałam sobie udowodnić, że nie zabijam wszystkich kwiatów z rodziny storczykowatej. Rzeczywiście tym razem ich nie zabiłam, zrobił to Herk. Oprócz tego zaliczył wczoraj wypad na dach naszego domu, gdzie wszedł niczym mafioso, a schodził jak lalka barbie. W każdym razie najadłam się sporo strachu, bo niestety się pośliznął i prawie spadł z dachu. Sam miał niezły atak paniki jak już wrócił do domu, ale za 30 minut znowu stał nad oknem przez które jego gruba dupa przeszła na dach. Zrozum kota.

Wydaje się być taki słodziutki, a tymczasem mały z niego diabeł. O uzależnieniu od kibelka nie wspomnę, ale o tym w kolejnej części, bo nie mogę tak od razu zdradzać wszystkich naszych tajemnic.

Paznokcie miesiąca

Pamiętacie mój paznokciowy wpis z tego miesiąca „Pyłki do paznokci oraz łatwe zdobienie„? Muszę Wam napisać, że po dłuższym noszeniu tego manicure z całego serca polecam Wam pyłek SPN który mam na paznokciach. To jak on się mieni jest po prostu cudowne. Komplementów również dostałam sporo. Teraz niestety czas na nowe mani, bo odrost jest już ogromny, ale ciężko mi się z rozstać z tymi pazurkami. Też tak czasem miewacie ?

Jestem ciekawa czy wpis „Szarości codzienności” przypadł Wam do gustu i czy ma na stałe zagościć na patkowym blogu?

Zapraszam również na mojego Instagrama, gdzie praktycznie codziennie pokazuje jakieś skrawki mojego życia na InstaStory.

Podziel się wpisem