Zakupy, których żałuje |BEAUTY REGRETS

Czy każda z nas nie ma czasem małej wtopy zakupowej? Ja od pewnego czasu bardzo dokładniej planuje zakupy kolejnych kosmetyków, ponieważ mam ich już jak dla mnie zdecydowanie wystarczająco. Mimo sprawdzania składów i czytania opini niestety zdarzają mi się nieudane zakupy. To, że komuś produkt się sprawdził niestety nie oznacza, że mi też musi,, dlatego dzisiaj chciałabym Wam napisać o tych zakupach, których żałuje. Mam dla Was również niespodziankę, bo tych kosmetyków i spojrzeń będzie więcej, gdyż kilka dziewczyn również podzieli się swoimi błędami zakupowymi. Myślicie, że coś się nam powtórzy?

zakupy, których żałuje

Beauty Regreats – czego żałuje?

Pixi Glow Tonic

Pierwszy produkt tak naprawdę nie jest totalnie zły. Mowa tu o toniki Pixi Glow Tonic, który zachwalany jest wszędzie. Ja swój pierwszy egzemplarz dostałam na gwiazdkę od rodziców i powiem Wam szczerze, że cieszyłam się kiedy zobaczyłam denko, ale jak widać dostałam od firmy Pixi ogromną butle na zapas. To nie tak, że jestem niewdzięczna, ale nie będę Wam kłamać i pisać, że go uwielbiam tylko dlatego, że dostałam butelkę toniku z moim imieniem. Moim zdaniem nie jest on wart swojej ceny. Mała buteleczka w Sephorze kosztuje około 49zł za 100ml, a w tej cenie możecie dostać sporo innych lepiej sprawdzających się toników z kwasami. Owszem delikatnie działa, ale nie widzę w nim nic specjalnego. Za te pieniążki można kupić chociażby tonik Bandi z kwasami owocowymi albo z The Ordinary.

Paletka Kat von D

Kolejny produkt, którego fenomenu nie rozumiem to paletka od Kat von D o której kosmetykach już Wam pisałam. Szczerze zanim produkty Kat weszły do Polski strasznie chciałam je mieć bo nasłuchałam się ochów i achów. Mam wrażenie, że te ochy były lekko mówiąc na wyrost. Paletka może się pewnie lepiej sprawdzić u osób, które są wizażystkami, ale dla jednej, małej Paty, która jest blada jak ściana, niebardzo. Nie dość, że używam tylko najjaśniejszych kolorów, które i tak są dość ciemne i nie widzę, żeby pięknie wyglądały na mojej twarzy to jeszcze reszta pudrów się marnuje. Oczywiście wiedziałam wcześniej, że pewnie nie będe używać wszystkich kolorów, ale myślałam, że te najjaśniejsze w pełni spełnią moje oczekiwania. Niestety nie. Zdecydowanie bardziej polecam chociażby kupno duetu od Charlotte, który wygląda cudownie.

zakupy, których żałuje

Lancome Teint Miracle

Last but not least słynny podkład Lancome. Kupując go sama strzeliłam sobie w kolano. Naczytałam się, że jest on idealny dla skór suchych, więc musiałam go mieć. Niestety chyba czytałam stare wpisy, bo jego skład został zmieniony i teraz zawiera alkohol. Alkohol w podkładzie dla skóry suchej, serio? Poszłam do Sephory, wybrałam idealny jasny odcień, bo Lancome ma fajną game jasnych kolorów. Próbki oczywiście nie wzięłam, bo była promocja, a ja nie miałam podkładu, więc wiecie. Niestety obecność alkoholu wyczułam po „zapachu” gdy było już za późno. Oczywiście podkreśla suche skórki wokół i na nosie na co jestem przeczulona. Ma ładne wykończenie, ale ta formuła jest nieporozumieniem dla takich sucharków jak ja.

zakupy, których żałuje

To już na szczęście wszystkie zakupy, których ja żałuje, ale koniecznie wpadnijcie też do

Agnieszki Agwer

Ali AlaMaKota

żeby sprawdzić co im się nie sprawdziło.

Dajcie też znać czy Wam w ostatnim czasie trafił się jakiś bubel ?

Podziel się wpisem